Piotr Sikora

Piotr Sikora: Maska Neutralna

Co robię na blogu Asi i Pawła? Jestem tu gościem i pomyślałem, że podzielę się moimi doświadczeniami zgłębiania bratniej sztuki improwizacji- teatru ruchu i masek. Aktualnie przebywam na szkoleniu we Włoszech, w miejscowości San Miniato, gdzie uczę się w szkole teatralnej, której nauczyciele, Paola Coletto i Matteo Destro wywodzą się z paryskiej szkoły Jacquesa Lecoq’a i koncentrują w swojej pracy na uświadamianiu twórców teatralnych czym jest przestrzeń, którą wytwarza aktor oraz na czym polega sztuka grania w masce. Przy czym maska to nie tylko fizyczny przedmiot, ale bardzo szeroko pojęty konstrukt, którym może być przyroda, twarz czy ruch.. Jestem aktualnie w 3 tygodniu zajęć. Postaram się podsumować to co dotychczas zrobiliśmy a następnie spisywać regularnie podsumowana tygodnia. Uczymy się również jak robić nasze własne maski, co jest niesamowicie ciekawym procesem. Szkolenie nie jest skoncentrowane na improwizacji, niemniej zajmuje ona istotny aspekt naszej pracy, postaram się moje refleksje selekcjonować, tak by mogły trafić w serca improwizatorów.

Tydzień 1 i 2. Maska Neutralna

Było to dla mnie ciekawe zderzenie, na początku wręcz traumatyczne, przez to jak trudno było zrozumieć ideę tej maski. Gdy pokazano nam neutralne maski pierwsze co poczuliśmy to głęboki respekt przed tymi dziełami sztuki. Maski , w których trenujemy zostały stworzone przez legendarnego twórce masek z Padwy, Satoriego. Nawet nie doceniając ich szlachetnego kształtu, respekt może wzbudzić sama cena. Jedna sztuka kosztuje około tysiąca euro.

Czym jest maska neutralna?

Masska neutralnaJest przede wszystkim bezosobowa, takie jest jej zadanie. Większość zwykłych masek ma za zadanie stworzyć jakiegoś bohatera, nadać mu jakieś cechy szczególne. Maski neutralne są inne- odwołują się do idei człowieka. Reprezentują go jak i ogólnie szeroko pojętą istotę humanizmu. Są wersje męskie i żeńskie. Nie wyrażają żadnej emocji, niczego nie zdradzają. Zakładanie maski jest rytuałem. Zakłada się ją plecami do publiczności i tak też zdejmuje. Nie można w niej mówić ani za bardzo poprawiać w trakcie ruchu. Nie wolno wkładać palców do oczu maski. Są osoby które wierzą, że wnętrze maski to sfera sacrum i stanowi bramę do innego wymiaru. Nie są to wydumane zasady- faktycznie maska tworzy iluzję i gdy widziałem maskę zdejmowaną na moich oczach, było to smutne przeżycie, tak jakby ktoś mi coś zabierał. Spodobało mi się również, że mistyka maski nie jest patosem- od razu dano nam do zrozumienia, że praca w masce to ciężka techniczna praca podszyta poezją, a nie łączenie się w transie duchowym z bóstwami. Ale do rzeczy:

Po co nam ta bezosobowa neutralność?

Na początku nic z tego nie rozumiałem. Najbardziej interesował mnie mechanizm działania clownów i masek które mają charaktery, a nagle dowiedziałem się że przez dwa tygodnie będę biegał w neutralnej masce, której zadaniem jest pokazać nie bohatera a przestrzeń. Po co? Dużo czasu zajęło mi zrozumienie jak bardzo ważna jest przestrzeń. Jak bardzo dużą pokusą jest pokazanie siebie zamiast wciągnięcie widza w świat który przed nim odgrywamy. Do tego potrzeba neutralności- tak żeby przez aktora w masce zobaczyć świat który go otacza. Jak to wygląda w praktyce? Pierwsze ćwiczenia wydawały się banalnie proste. Wystarczyło założyć maskę, przejść piętnaście kroków wyimaginowaną plażą, dotrzeć do brzegu i spojrzeć na morze. Okazało się to niemożliwe dla większości z nas do pokazania. Na początku za bardzo szedłem jako ja, potem za bardzo się usztywniłem. Każdy próbował jakiegoś sposobu, który pchał go w inny kontrsposób i ciągle mijaliśmy się z zadaniem ćwiczenia- nikt nie widział morza i i plaży. Pokazało nam to czym jest neutralność ciała- czymś między totalnym “sflaczeniem” a ciągłym napięciem. Jak wiele zmienia kiedy nasze ciało pochyla się za bardzo w przód lub tył, co się dzieje gdy odpuszczamy fizyczność naszej postaci. Jak znaleźć neutralność w naszym spersonalizowanym sposobie poruszania. Krok po kroku zaczynaliśmy widzieć coraz więcej przestrzeni. Pokazanie idealnej przestrzeni okazało się prawie niemożliwe, ale momenty kiedy zaczynało wychodzić były pełne piękna- faktycznie ku mojemu zdziwieniu, ciężką, również fizycznie, pracą można było zobaczyć przestrzeń lasów, gór i rzek przez które przechodzili nasi neutralni bohaterowie. Ciekawie obserwuje się samego bohatera który zasiedla maskę. Gdy umiejętnie porusza się w masce, jest pełen siły i potęgi. Rosły też poziomy zaawansowania naszej podróży bohatera. Finałowym zadaniem po dwóch tygodniach było odegranie sceny polowania. 5 masek budzi się przed rytualnym polowaniem, przemierza równiny, góry i rzeki by dotrzeć na miejsce polowania i w finałowej scenie zabija zwierzę. To był naprawdę świetny moment gdy zobaczyłem pędzącego wyimaginowanego dzika na jednego z aktorów, po tym jak zwierze zostało ranione strzałą. Był to element tzw “Creazione”, czyli tematu jaki co tydzień zadają nam nauczyciele i który w grupach przygotujemy na zakończenie tygodnia. Z kolei naszą finałową solową prezentacją przed całą grupą była podróż przez morze, które w pewnym momencie dopada sztorm, z morza burza wyrzuca nas w las, w którym wybucha pożar, z lasu biegniemy w góry, na których szczycie rozpoczyna się trzęsienie ziemi i z gór zbiegamy w rzekę, gdzie w połowie drogi dogania nas powódź. Oczywiście podróż jest bardzo symboliczna, co nie znaczy że nie prawdziwa- po zakończeniu naprawdę czułem się jakbym przebiegł przez te wszystkie lokacje, wymaga to ogromnego zaangażowania fizycznego w każdą z akcji. Podróż w masce neutralnej czerpie bardzo mocno z improwizacji- każda jest inna. Mamy wyłącznie narzucone z góry lokacje w jakich się znajdujemy, np. góry albo wspomniany las, ale to jak wygląda, jakie przeszkody w nim odnajdziemy zależy wyłącznie od chwili. Wszystkie zatem w każdym przebiegu są inne i zależne od twórcy. Jak je pokazujemy? Podobnie jak w impro pantomimą, ale tak jak w impro- nie zależy nam na technicznym pokazaniu perfekcji świata jak mimowie, a bardziej umownie i symbolicznie. Każde zajęcia zaczynamy też od drobnego treningu pantomimy, który bardzo pomaga w budowaniu przestrzeni.

Pomimo mojego niezrozumienia po czasie pojąłem jak bardzo ważna pracą jest zmaganie z maską neutralną. Jest ona podstawą każdej innej maski. Tzn, niezależnie kogo i co gramy (postać w impro którą gramy i zakładamy na siebie to też maska), zawsze jesteśmy w jakiejś przestrzeni, zawsze wytwarzamy jakąś przestrzeń (np. inna przestrzeń wytwarzamy w autobusie pełnym ludzi, a inną samotni w porcie o 3 nad ranem, inną będąc sami w górach- inna jest też intymność tych przestrzeni). Niezależnie jaką maskę mamy na sobie, zawsze na samym początku jest maska neutralna. Pokazanie tej przestrzeni w niesamowity sposób uwiarygadnia naszych bohaterów i daje im ogromną możliwość twórczej kreacji. Ma to spore przełożenie na moje myślenie o improwizacji, gdzie z samej natury nie mamy żadnej scenografii, kostiumów i wszystko zależy wyłącznie od tego jak skonstruujemy świat w którym aktualnie wytwarzamy scenę.

Na razie tyle. Za niedługo opiszę proces tworzenia maski i maski larwalne, z którymi trenujemy od tygodnia.

Piotr Sikora

Improwizator w Klancyku, Hofesince i duecie PiP Show, związany z Klubem Komediowym. Absolwent iO Training Center w Chicago oraz szkoły improwizacji przy teatrze The Annoyance. Absolwent Wydziału Prawa UW. Współtworzy warszawską Szkołę Impro, w której uczy jak improwizować. Wierzy, że improwizacja ma dużo wspólnego z jogą – jest procesem, który na każdym etapie otwiera nowe punkty twórczego widzenia. W nauczaniu improwizacji interesuje go pomoc kursantom w dotarciu do zasobów własnej kreatywności i jej twórczym zastosowaniu. Wierzy, że praktyka improwizacji pomaga przeżywać życie intensywniej i pełniej, będąc jednocześnie świetną zabawą. Bardzo lubi grać na konsoli, praktykować jogę i patrzeć w wodę.

Comments

comments